Pod czarną flagą na Karaibach, czyli pełna recenzja Assassin's Creed Black Flag Resynced
- DNA Gracza

- 2 godziny temu
- 6 minut(y) czytania
Jesteśmy już prawie 2 miesiące po premierze Assassin's Creed Black Flag Resynced. Przez ten czas pojawiały się różne głosy i opinie o grze, ale raczej większość z nich jest w miarę zgodna – Ubisoft poszedł w kierunku, którego nigdy nie powinien zmieniać. Dlaczego tegoroczna odsłona o skrytobójcach jest „NAJGORSZYM Asasynem" a „NAJLEPSZĄ grą z serii"?

▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Zarys fabularny
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Wcielamy się w Edwarda Kenway'a, czyli syna Bernarda i Linette – brytyjsko-walijskiego małżeństwa. Jego ukochaną była Caroline Scott, którą musiał finalnie opuścić, zostając korsarzem. Pierwsze „przygody" przeżył z najsłynniejszymi Templariuszami tamtego okresu. Ich drogi rozeszły się po kilku fortelach, między innymi dlatego, że Edward nie rozumiał praktycznie konfliktu Asasynów z Templariuszami. Dopiero po poznaniu Adéwalé nasz protagonista został kapitanem „Kawki" i odnalazł starych przyjaciół – Edwarda Thatcha, Benjamina Hornigolda i Jamesa Kidda. Teoretycznie przez większość gry nie jesteśmy nawet Asasynem. Edwardowi zależy wyłącznie na własnych interesach. Po drodze prowadzimy życie pirata i wyrównujemy rachunki z antagonistami, którzy zaszli nam za skórę, by ostatecznie dołączyć do Bractwa.
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Grafika, muzyka, dubbing
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Światy Ubisoftu zawsze stały na bardzo wysokim poziomie. Nie inaczej jest w odnowionym Black Flagu. Podziwiamy gęste lasy tropikalne, karaibskie miasteczka, rafy koralowe, głębokie morza, świątynie Majów, pradawne ruiny i wiele więcej. Wszystkie te miejsca są bardzo klimatyczne, bowiem na każdym kroku słyszymy zwierzęta, pogodę czy naturę. Ludzie i zwierzęta nie żyją tutaj tak jak w Crimson Desert, Kingdom Come Deliverance czy Red Dead Redemption 2. Spacery i eksploracja nie są z tego powodu wyjątkowym przeżyciem, ale z pewnością zwiedzanie to duża przyjemność. Warto również odwiedzać nieoznaczone wyspy, które skrywają skarby, drobne historie i sekrety. Muzyka to również ogromny plus gry, zarówno w postaci ścieżki dźwiękowej, jak i szant śpiewanych przez załogę. Ubisoft zadbał o to, by w grze pojawiło się prawie 50 przyśpiewek, które są genialnym urozmaiceniem podczas rejsu.
Co do dubbingu, najprzyjemniej słuchało mi się Czarnobrodego, a największym zawodem był dla mnie właśnie Edward. Sztuczny, mało charyzmatyczny i po prostu nudny – tak naprawdę niewiele lepszy niż jego wnuk z Assassin's Creed III, Connor. Brakowało mi emocji w misjach, gdzie mordowano wielu cywili, bo tak naprawdę przebiegaliśmy niewzruszeni między ciałami. Wydaje mi się również, że za mało postaci pokazywało swoją piracką stronę.
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Nowe i stare mechaniki
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Przed każdym kolejnym Asasynem zastanawialiśmy się, jakimi nowościami urozmaici rozgrywkę Ubisoft. Zazwyczaj wiele z tych mechanik było odgrzewanymi kotletami, zaimplementowanymi w innym uniwersum. Rozwój gospodarstwa w Valhalli polegał na tym samym co w Black Flagu czy ACIII. Broń palna wyglądała identycznie w ACIII, czy Rogue. Różnego rodzaju tarcze były w Origins, Odyssey i Valhalli. Były też te unikatowe – linka czy wojny gangów w Syndicate, używanie dwóch broni czy wędkarstwo w Valhalli, rozbudowane buildy w Odyssey, prześladowcy w Rogue, kostiumy w Liberation czy pozorne wybory dialogowe w Odyssey. Przez wielu graczy ten temat zawsze był poruszany, gdy chodziło o serię Assassin's Creed – „te same tytuły" tylko w innej oprawie.
Ja starałem się nie traktować tych gier wyłącznie w taki sposób. Dla mnie były to też portale w przeszłość, kulturowe wizytówki czy lekcje historii. W każdym razie Black Flag Resynced mogę nazwać bardzo ciekawym pomostem między klasycznymi Asasynami, a nowymi RPG-ami Ubisoftu.
Parkour jest po staremu, a na dodatek nareszcie można dowolnie kucać i skakać.
Segment skradankowy jest rozbudowany, choć w ogóle nieopłacalny.
O systemie walki opowiadam trochę niżej, lecz w skrócie: są one mniej więcej połączeniem ACIII i Mirage.
Walki morskie są niemal perfekcyjne. Najwyższy poziom trudności stanowi wyzwanie, mamy do dyspozycji różnego rodzaju ataki, legendarne statki walczą inaczej od siebie, a ulepszenia Kawki naprawdę rozwijają statek.
Rozbudowa osady również jest dobrze skonstruowana, bo odblokowuje realne korzyści, a nie jak np. w Valhalli – bonusy, które są średnio zauważalne.
Ubisoft zadbał, by faktycznie Black Flag Resynced pozostał w duchu klasycznych odsłon i nie poszedł drogą Mirage, który został raczej średnio odebrany.
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Walka
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
System walki nie polega już tylko na spamowaniu atakami i unikami, bo wrogowie mają swoją wytrzymałość, którą należy najpierw zbić. Tragicznie wyglądało to w Origins, Odyssey i Valhalli, gdzie nawet w walkach z bossami po prostu naparzałem mieczami i robiłem kilka uników, dopóki nie wyczuwałem jakiejś szarży. Niestety, finalnie pojedynki wyglądają tak, że nawet w otoczeniu 10 żołnierzy czekamy na perfekcyjne parowanie, by ciosem łańcuchowym wykończyć 4 z nich i powtarzać to w kółko. Największą wadą walki w serii jest sytuacja, w której przeciwnicy odsuwają się i cierpliwie czekają na swój ruch, jak w jakiejś grze turowej. Czujemy się wtedy bezkarni, bo podczas finishera jesteśmy nietykalni, nawet na strzały snajperów. Gdyby to wyeliminować, moim zdaniem mielibyśmy o wiele lepsze doznania. Perfekcyjny blok mógłby tylko wytrącać z równowagi, bo zabójstwa łańcuchowe totalnie psują frajdę, zwłaszcza gdy do obozu przybiegają liczne posiłki. Przez całą grę nie zwracałem uwagi na statystyki mojej broni. Wybrałem katany Naoe, bo po prostu mi się podobały. Jeśli nie lubisz walczyć, wybierz po prostu taki miecz, który oferuje poczwórną kombinację łańcuchową.
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Skrytobójstwa
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Oryginalny Black Flag od lat był uważany za najlepszą grę z serii, właśnie między innymi dlatego, że bardzo odbiegał od skrytobójczych mechanik. Już w pierwszych minutach jesteśmy wrzuceni w wir walk morskich, a potem przez długie godziny rozbijamy załogi Templariuszy, rzadko zwracając na ataki z ukrycia. Powody są dwa:
Lokacje nie są przystosowane pod śledzenie czy skrytobójstwa. Miasta i wyspy są otwartymi przestrzeniami, co wręcz zachęca do walki szpadami. Kontrowersyjnym, choć według mnie ciekawym pomysłem, był system najemników (choćby z Assassin's Creed Odyssey) oraz wskaźnik rozgłosu (przykładowo z Assassin's Creed Mirage). Każde zabójstwo zwiększało poziom wpływający na nasze stosunki z żołnierzami, przez co masowe eliminacje powodowały, że czasem lepiej było postawić na skrytobójstwa.
Twórcy sami totalnie nie zapraszają do rozgrywki w cieniu. Tytuły takie jak ACIII, Syndicate czy Mirage posiadały wiele opcjonalnych celów polegających na atakach z powietrza lub wykorzystania środowiska. Niektóre z misji kończyły się na desynchronizacji, gdy wybraliśmy tę bardziej hałaśliwą opcję.
Z racji że jestem ogromnym fanem uniwersum, zawsze podobały mi się właśnie takie zadania. Lubiłem kombinować, czekać w krzakach, omijać przeciwników albo strzelać w ogniste beczki. Gdy pojawiały się pierwsze informacje o zmianach w wersji Resynced, mnóstwo osób wyrażało aprobatę, gdy Ubisoft zamienił ten system na otwartą walkę po wykryciu przez wrogów.
W każdym razie, przygody Edwarda to raj dla fanów otwartej i żwawej walki, a nie planowania przejścia lokacji po cichu. Można oczywiście wybrać taką ścieżkę, ale w mojej opinii nie jest to ani satysfakcjonujące, ani opłacalne.
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Życie na morzu
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Assassin's Creed Black Flag Resynced to zdecydowanie NAJLEPSZA gra piracka, jaka istnieje na rynku. Sea of Thieves – zbyt kolorowa i nastawiona na kooperację z mnóstwem mikropłatności. Skull and Bones – potworek Ubisoftu mający zaledwie 65% pozytywnych opinii na Steamie. Windrose – jeszcze zbyt świeży temat we wczesnym dostępie. A poza tym długo, długo nic, bo co – Risen 2? Shadow Gambit? Reksio i Skarb Piratów?
W Black Flagu dostajemy odpowiedni kompromis między grą akcji, piracką historią i schematami bez udziwnień. Bardzo szybko dostajemy dostęp do ulepszania naszego statku, a także możemy również rozwijać swoją osadę. Bitwy morskie zaczynają się zarówno z naszej inicjatywy, jak i wręcz przeciwnie, gdy wkroczymy na wrogi teren. Obserwujemy kanonady z hiszpańskich i brytyjskich fregat, które walczą między sobą o wpływy i towar. Ostrzeliwanie konwojów morskich czy legendarnych statków to ogromna przyjemność, ponieważ do dyspozycji mamy kilka rodzajów armat. Co prawda, po pewnym czasie staje się to nieco monotonne, dlatego warto przeplatać łupienie łajb z wykonywaniem misji fabularnych, eksploracją czy odkrywaniem map skarbów. Pojawia się również mechanika zadań floty zapewniająca dodatkowe dekoracje do posiadłości, reale oraz surowce.
Bardzo ciekawą odskocznią są także dzwony nurkowe, za pomocą których odszukujemy skrzynie skarbów pod wodą w różnych lokacjach. Zawierają one również easter-eggi, unikatowe dodatki czy drobne zagadki.
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Osiągnięcia
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Assassin's Creed Black Flag Resynced posiada 49 osiągnięcia, czyli 11 mniej od oryginału. Odpadły między innymi te wieloosobowe lub dotyczące DLC. Większość wpada naturalnie, a niektóre są nagrodą za odkrywanie świata czy mechanik. Tak naprawdę łowcom osiągnięć krew popsuje „Dyletant" wymagający udekorowania posiadłości wszystkimi przedmiotami kolekcjonerskimi. Mnóstwo z nich zdobyć można wyłącznie z nagród floty morskiej, więc warto zainteresować się tym segmentem jak najwcześniej. Pozostałe zajmują łącznie około 35 godzin gry.
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Podsumowanie
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Mam nadzieję, że Ubisoft pójdzie w kierunku tworzenia kolejnych Asasynów na wzór właśnie takiego Black Flaga. Gra jest świetnym pogodzeniem interesów fanów klasycznych odsłon i tych lepiej bawiących się w ostatnich wydaniach. Przygody Edwarda Kenway'a są genialną ucztą dla sympatyków serii, ale też krytyków Ubisoftu, bowiem Assassin's Creed Black Flag Resynced to po prostu świetna opowieść i gra akcji o pirackim życiu. Liczę na to, że wszystkie następne projekty typu „Hexe", „Nebula" czy inne odświeżenia będą w podobnym stylu. Myślę, że eksperyment RPG-owy w pewien sposób można uznać za zakończony. Bawiłem się świetnie i polecam każdemu.
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬



Komentarze